Ze wszystkich produktów ze zdjęcia w miarę sprawdziły się 3: AUSSIE
maseczka 3-minutowa, maska Midollo di Bamboo i Gliss Kur czarna odżywka w
sprayu dwufazowa. Zupełnie do bani okazał się złoty olejek Gliss Kur, Elseve
zniszczył mi włosy a po Syossie zaczełam mieć coś na kształt łupieżu –
strasznie zatykał pory skóry na głowie i pojawiały się bolące krostki. On chyba
był najgorszy. Skóra mnie swędziała i była bardzo wrażliwa. Aussie działa
podobnie jak Midollo, włosy są odżywione, nawilżone i błyszczące. Miękkie i
puszyste. Polecam :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz