czwartek, 29 stycznia 2015

Profesjonalne farbowanie w domu

Jestem blondynką. I jak większość "naturalnych" blondynek - muszę farbować włosy średnio co 4 tygodnie. Łatwo obliczyć, że skoro takich farbowań w roku muszę wykonać 13, a koszt każdego (bez strzyżenia) w moim ulubionym Franck Provost na Odyńca lub na Puławskiej w Warszawie to 180 zł to oznacza, że koszt roczny osiągał 2340 zł!!!
Jak to sobie przeliczyłam to mnie zatkało. Nie myślałam, że to taka suma. Dlatego też podczas ostatniego pobytu w salonie podpytałam młodą dziewczynę, która nakładała mi farbę, jaki to numer. Okazało się, że farbuję się Majiblond z Loreala o numerze 900S, a potem na ostatnie 5 minut zapieniają mi dziewczyny farbę, która ma neutralizować żółty odcień, gdyby się pojawił.
Na Allegro farba kosztuje ok 24 zł. Miesza się ja z oxydantem 9% - 100 ml. Ltr oxydantu kupiłam na Ursynowie w sklepie fryzjerskim za 9,49 zł. Starczy na 10 użyć.
Dodatkowo kupiłam farbę BlondMe http://allegro.pl/schwarzkopf-blondme-baza-tonujaca-60-ml-i4968833997.html  za 24,75 zł (starcza na 2 użycia) w odcieniu Ice Blond oraz oxydant 1,9%  1 litr za 9, 49 (potrzeba 30 ml jednorazowo).  Koszt jednego farbowania wyszedł więc około 38 zł.
Do tego jeszcze oczywiście rękawiczki, miseczka, pędzelek do nakładania farby i stara butelka po mleku Młodego, której używam jako miarki :)
Na moje krótkie włosy:
farbę miesza się w stosunku 1:2 - 50 ml fary (tubka) z 100 ml oxydantu.
nakłada się na 50 minut
spłukuje się wszystko
miesza się 30 ml Blondme z 30 ml oxydantu 1,9% i nakłada się na włosy (jeśli są długie to nie na całe, a tu, gdzie żółkną - chyba że całe ufarbują się nierówno na żółtawo, to wtedy całą tubkę z 60 ml oxydantu)
nakłada się na 10-15 minut MAX
spłukuje
myje szamponem Loreal po koloryzacji (próbka na 10 użyć kupiona za 3 zł)
spłukuje
nakładam odżywkę na 5 minut
I TO WSZYSTKO :)
Moje włosy wyglądają IDENTYCZNIE jak z salonu FP, są miękkie i ładnie błyszczą :)
Polecam wam samodzielne farbowanie profesjonalnymi farbami, to naprawdę nie jest trudne. Kupowanie farb polecam w sklepikach z art. fryzjerskimi, tam dobiorą i doradzą najlepiej.
Ja kupuję w Pasażu Ursynowskim 1 lok. U-13 (na rogu z Ciszewskiego).
 
:)
PO
 



środa, 14 stycznia 2015

Włosy... włosy....włosy...

Wiele z nas uważa, że ma problem z włosami. Z zapuszczaniem, łamliwością, przesuszonymi kosmykami, przetłuszczając się skórą...
Chciałabym Wam przekazać kilka "mądrości", które pomogły mi i moim mocno rozjaśnianym włosom wyglądać zdrowo i rosnąć właściwie bez przeszkód ok. 2 cm miesięcznie.
1. wbrew obiegowym opiniom nie ma znaczenia zbyt wielkiego, jakiego szamponu używacie, o ile nie jest to szampon z parabenami i wysoką zawartością chemii. Szampon pozostaje na włosach kilka-kilkanaście sekund i chyba nikt nie ma złudzeń, że w tak krótkim czasie może coś magicznie zdziałać...
2. szampon dobieramy do SKÓRY GŁOWY  a nie do włosów, które są martwe i ich struktury żaden szampon nie zmieni - ja używam neutralnego z Natura Siberica.
3. do zmiany struktury (porowatości włosów i "stających" łusek) służą odżywki, które stosujemy PO KAŻDYM MYCIU ale staramy się omijać skórę - nakładamy min 5 mm od skóry głowy, żeby nie powodować zapychania skóry. 
4. raz - dwa razy w tygodniu stosujemy maseczkę. Ja używam mojej imbirowo-ogórkowej (imbir i ogórek miksuję na gęstą papkę z wodą mineralną i nakładam na skórę i włosy na ok. 10 min.) na zmianę z maską profesjonalną, która zdejmuje żółty odcień z moich blond włosów (obecnie BLEACHED BLONDES  TREATMENT Lee Stafford).
5. Masuję skórę głowy, opuszczając głowę nisko do przodu, pobudzając krążenie (przez ok 3-4 minuty), ukrwiając cebulki włosowe.
6. Łykam drożdże w tabletkach, kiedy czuję, że moje włosy są osłabione (np. latem i obowiązkowo zimą).
I tyle.
Proste i naprawdę skuteczne. Ładnie rosną, nie wypadają, nie mam większych kłopotów, mimo że farbuję włosy regularnie na bardzo jasny blond.
:)






Chciałam się z Wami podzielić moim sposobem na domową maseczkę zimową: kawałek świeżego imbiru miksujemy z wodą mineralną i ogórkiem na gęstą papkę. Możemy przygotować więcej i przechowywać przez 2 dni w lodówce.
Nakładamy na skórę, masujemy przez minutę i zostawiamy na 10 minut. Zmywamy ciepłą wodą i nakładamy krem, najlepiej jakiś intensywnie odżywiający. I już !!! 
 
Możemy stosować też na skórę głowy i włosy (ja stosuję taką całościową terapię), działa odżywczo, oczyszczając i pobudza krążenie.

 Działa cuda. Moje włosy po takiej terapii rosną ok 2 cm miesięcznie :)