środa, 14 stycznia 2015

Włosy... włosy....włosy...

Wiele z nas uważa, że ma problem z włosami. Z zapuszczaniem, łamliwością, przesuszonymi kosmykami, przetłuszczając się skórą...
Chciałabym Wam przekazać kilka "mądrości", które pomogły mi i moim mocno rozjaśnianym włosom wyglądać zdrowo i rosnąć właściwie bez przeszkód ok. 2 cm miesięcznie.
1. wbrew obiegowym opiniom nie ma znaczenia zbyt wielkiego, jakiego szamponu używacie, o ile nie jest to szampon z parabenami i wysoką zawartością chemii. Szampon pozostaje na włosach kilka-kilkanaście sekund i chyba nikt nie ma złudzeń, że w tak krótkim czasie może coś magicznie zdziałać...
2. szampon dobieramy do SKÓRY GŁOWY  a nie do włosów, które są martwe i ich struktury żaden szampon nie zmieni - ja używam neutralnego z Natura Siberica.
3. do zmiany struktury (porowatości włosów i "stających" łusek) służą odżywki, które stosujemy PO KAŻDYM MYCIU ale staramy się omijać skórę - nakładamy min 5 mm od skóry głowy, żeby nie powodować zapychania skóry. 
4. raz - dwa razy w tygodniu stosujemy maseczkę. Ja używam mojej imbirowo-ogórkowej (imbir i ogórek miksuję na gęstą papkę z wodą mineralną i nakładam na skórę i włosy na ok. 10 min.) na zmianę z maską profesjonalną, która zdejmuje żółty odcień z moich blond włosów (obecnie BLEACHED BLONDES  TREATMENT Lee Stafford).
5. Masuję skórę głowy, opuszczając głowę nisko do przodu, pobudzając krążenie (przez ok 3-4 minuty), ukrwiając cebulki włosowe.
6. Łykam drożdże w tabletkach, kiedy czuję, że moje włosy są osłabione (np. latem i obowiązkowo zimą).
I tyle.
Proste i naprawdę skuteczne. Ładnie rosną, nie wypadają, nie mam większych kłopotów, mimo że farbuję włosy regularnie na bardzo jasny blond.
:)






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz