wtorek, 4 marca 2014

fenomen TANGLE TEEZER

 
 
 
 
Moja córka ma 7 lat i baaaaaaaardzo długie włosy. Gęste, lekko falujące i pioruńsko niesforne. Plączą się, kołtunią i generalnie czesaniejej to dla nas obu istna katorga. Szukałm idealnej szczotki od dawna. Żadna się nie sprawdziła: ani naturalne włosie, ani plastik, ani tworzywo...jonizujące, na pneumatycznych poduszeczkach.... generalnie DRAMAT.
No i oczywiście, musiałam poratować się YT. Jak każdy chyba. To nasze źródło wiedzy i inspiracji, więc czemu niby nie.
Znalazłam kilkadziesiąt peanów na cześć tangle teaser'a. Oczywiście, że kupiłam. Oczywiście, że wypróbowałam. Nie mogę powiedzieć, że nie działa, bo działa. Może nie tak idealnie, może trochę jednak ciągnie, może trochę zaczepia i upierdliwie trzeba uważać, żeby nie kłaść na włoskach/wypustkach, bo się wykrzywią i już nie będzie działał...
Póki co, nie jest źle. Czesanie przestało być katorgą i stało się zaledwie czynnością nieprzyjemną.
Zastanawia mnie tylko jedno - skoro to taki cud, który kosztuje 50 pln za kawałek plastiku + wysyłka, to czemu nie używa sie go w profesjonalnych zakładach (a może po prostu nie w tych, do których ja chodzę?)... Oczywiście jest dobry, ale nie wiem, czy wart takiego zachodu i tyle kasy. Dla włosów mojej małej, pewnie tak, bo długaśne (za pupę), bardzo gęste i nie dają się ujażmić... ale dla osoby o przeciętnie gęstym, nawet jeśli długim owłosieniu?  Hm... na 10 punktów daję 7max.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz